II RP wobec problemu wychodźstwa. Regulacje prawne, kolonie, faktorie.

Tak się złożyło, że akurat Polska była w tym czasie w Lidze Narodów sprawozdawcą spraw liberyjskich, więc jesienią 1933 r. do Warszawy przybył z nieoficjalną wizytą przedstawiciel rządu w Monrowii dr Leo Sajous z propozycją nawiązania ścisłej współpracy gospodarczej. W efekcie przeprowadzonych przez niego w Warszawie rozmów do Liberii wyruszyła delegacja Ligi Morskiej i Kolonialnej. W kwietniu 1934 r. podpisała ona z rządem w Monrowii umowę gospodarczą, ratyfikowaną następnie przez rząd liberyjski. Dotyczyła ona wydzierżawienia ponad 10 tysięcy ha na założenie ponad 50 plantacji, zgody na strefy wolnocłowe w liberyjskich portach, koncesji na badania geologiczne oraz zorganizowanie przez Polskę liberyjskiej żeglugi przybrzeżnej. W tajnej klauzuli do umowy Polska zobowiązała się do modernizacji liberyjskiego wojska a w razie wojny w Europie Liberia zobowiązała się do wystawienia po polskiej stronie 100 tysięcznej armii pomocniczej. Na czele delegacji polskiej, która podpisała umowę z rządem Liberii stał wysoki urzędnik MSZ Janusz Makarczyk.

Kiedy w Liberii pojawili się pierwsi polscy plantatorzy a wywiady krajów zachodnich uzyskały bliższe informacje na temat podpisanej umowy polsko-liberyjskiej rozpętała się burza. W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i we Francji przeprowadzono kampanie prasowe i radiowe potępiające „kolonialne ambicje Warszawy.” Zachodnie wywiady zorganizowały również prowokację z przemytem ciężkich karabinów maszynowych i broni strzeleckiej do Liberii. W jej wyniku w świat poszła informacja, że Polacy planowali przewrót i przejęcie władzy w Liberii. „Liberia może być wchłonięta przez żarłoczną Polskę” – ostrzegał między innymi w lipcu 1937 r. poczytny „Pittsburgh Courier” z Pensylwanii USA. Dopiero późniejsze wydarzenia w Europie w 1938 r. „Anschluss Austrii” oraz „Kryzys Czechosłowacki” spowodowały wyciszenie w zachodniej prasie sprawy „żarłocznej Polski”.

Pod koniec lat 30. wśród osób związanych z Ligą Morską i Kolonialną powstał pomysł przejęcia niektórych kompanii handlowych działających na obszarze afrykańskich kolonii portugalskich Angoli i Mozambiku. Szczególnie interesująca wydawała się sprawa przejęcia kolonii Cabinda, która administracyjnie była częścią portugalskiej Angoli https://www.krzysztofkopec.pl/galerie/liga/big_angola_1.html. Obszar kompanii obejmował ponad 130 tysięcy ha, większość w dystrykcie Maiomba. Kolonia Cabinda zajmowała się głównie uprawą kawy i kakao. Na terenie kolonii i w jej pobliżu znajdowały się również gęste lasy zawierające wiele cennych gatunków drzew. Wskutek kłótni pomiędzy belgijskimi a portugalskimi udziałowcami w 1937 r. kolonia popadła w długi a współwłaściciel belgijski był gotowy sprzedać swoje udziały. Sami Belgowie w 1937 r. zaproponowali stronie polskiej przejęcie ich udziałów w kolonii. Strona polska wyraziła zainteresowanie kupnem. Niestety nie mogło się to odbyć bez negocjacji z rządem portugalskim, ponieważ część udziałów była w rękach rządu portugalskiego oraz Zarządu Kolonii Angola. Prawnie zakup kolonii był możliwy, ponieważ kolonia „Cabinda” działała jako spółka akcyjna powstała 8 lipca 1903 roku w Lizbonie. Posiadała także „wieczystą” koncesję na użytkowanie ziemi na terytorium Angolii. Opłaty z tego tytułu były minimalne i wynosiły (1937 r.) 0,5 grosza polskiego rocznie za hektar ziemi. Kapitał zakładowy spółki wynosił 206 tysięcy funtów brytyjskich i podzielony był na 206 tysięcy akcji, z czego rząd Portugalii posiadał 713 akcji a Zarząd Kolonii Angola 7214.

Negocjacje ze strona belgijską zakończono pomyślnie w połowie 1938 r. Niestety finalizację rozmów polsko-portugalskich uniemożliwił wybuch II Wojny Światowej. Mimo to częściowo na terenie kolonii Cabinda a także w innych regionach Angoli do września 1939 r. zdołało powstać 7 polskich plantacji. Największe z nich: plantacja Maria Krystyna (2 000 ha) oraz Bao Serra (1000 ha) były własnością Juliusza Gebethnera (podróżnika, współpracownika i publicysty miesięcznika „Morze” wydawanego przez LMiK) i hr. Michała Zamoyskiego. Plantacje polskie w Angoli powstawały od końca 1929 r. dzięki inicjatywom podejmowanym przez Związek Pionierów Kolonialnych.

W Mozambiku akcja osiedleńcza rozpoczęła się w 1936 r., kiedy to inż. Emil Surycz osiedlił się w Afryce. Stał się on wówczas współwłaścicielem farmy Belmonte a później właścicielem farmy Chicamba Real. Był on również inspiratorem pomysłu kupienia 20 000 ha (LACERDA) pod osadnictwo w okręgu Mecequece. W Mozambiku powstała również z jego inicjatywy spółka Surycz-Dyjas (Wojciech Dyjas), która zajmowała się wydobyciem miedzi i miki (minerał wykorzystywany m.in. w elektronice i produkcji gumy, lakierów, kosmetyków). Z jego inspiracji i dr A.Wiśniowskiego powstał plan dotyczący akcji kolonizacyjnej (LACERDA) https://www.krzysztofkopec.pl/galerie/liga/big_liberia_1.html.

W latach 30. władze polskie podejmowały również na forum międzynarodowym próby przejęcia części kolonii niemieckich: Kamerunu, Namibii, Togo, Tanzanii, niemieckiej część Nowej Gwinei i Wysp Salomona, które po I Wojnie Światowej, jako terytoria mandatowe Ligi Narodów zostały podzielone, głównie pomiędzy Anglię i Francję. Oficjalnie Polska nigdy nie zażądała po niemieckich kolonii, ale w rozmowach kuluarowych domaganie się ich części było rutynowe. Od połowy lat 20. co jakiś czas pojawiały się zresztą na forum Ligi Narodów dyskusje o ponownym ich podziale.

Z jednej strony Niemcy nie porzucili bowiem myśli o ich odzyskaniu, z drugiej strony Włosi i Japończycy, członkowie zwycięskiej w I Wojnie Światowej koalicji żądali (czasami bardzo zdecydowanie) udziału w podziale „łupów”. Pod koniec lat 30. XX w. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (1938 r.) sondowało również możliwość przeprowadzenia akcji kolonizacyjnej na francuskich terytoriach w Gwinei Francuskiej oraz Francuskiej Afryce Równikowej. Część rozmów w tej sprawie w porozumieniu z MSZ prowadziła Liga Morska i Kolonialna. Jednak zbliżający się konflikt w Europie całkowicie i ostatecznie przekreślił te plany.

Zakończenie

Polityka Państwa Polskiego wobec problemu emigracji była jednym z najważniejszych składników polityki zagranicznej II RP. Ewolucja regulacji prawnych i szukanie nowych rozwiązań już od 1918 r. świadczyła o tym dobitnie. Utrzymanie z emigracją więzi nie tylko duchowej ale politycznej i gospodarczej było dla ówczesnego Państwa Polskiego celem nadrzędnym, konsekwentnie głoszonym i realizowanym w ciągu całego okresu 20-lecia międzywojennego Najlepiej o tym świadczą dokumenty tego okresu, m. in. poniższy ekstrakt z dokumentów MSZ: „Opieka stanowi cel sam w sobie, który realizować jest obowiązkiem Państwa Polskiego, nawet niezależnie od wartości politycznej, jakie może ona dla Państwa przedstawiać. Toteż sprawy opieki nad Polakami zagranicznymi nigdy nie powinny być podporządkowanej względem doraźnej polityki państwowej” (pismo okólne Departamentu Konsularnego MSZ do wszystkich placówek zagranicą, AAN, MSZ, nr 10 217, Warszawa, styczeń 1930).

„Rozpychanie” się Polski w ówczesnym świecie, poszukiwanie kierunków emigracji dla biedniejszych warstw społecznych, dla których w Polsce chwilowo nie było szans na godne życie było również wyrazem tej polityki. Niestety w latach PRL, a także współcześnie błędnie zinterpretowano wysiłki władz polskich w celu pozyskania terenów pod kolonie jako przejawy „megalomaństwa” i „mocarstwowości”. W rzeczy samej tak nie było. Ówczesna Polska, świadoma odpowiedzialności za wszystkich swoich obywateli starała się tym dla których nie było w kraju szans na rozwój, stworzyć te szansę gdzie indziej. Na realizację tych planów brakło po prostu czasu. Wybuch II wojny światowej zniszczył wszystko. Niestety.

Krzysztof Kopeć

Dodaj do Wykop.plDodaj do FacebookDodaj do BlipDodaj do TwitterDodaj do FlakerDodaj do PingerDodaj do zakładek Google

7 komentarzy “II RP wobec problemu wychodźstwa. Regulacje prawne, kolonie, faktorie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *