O co tak naprawdę chodziło?

22 marca o godzinie 6.30 rano, w czasie kiedy jak zwykle szykowałem się do pracy, natarczywy dzwonek do drzwi wrócił mi najgorsze wspomnienia z czasów komunistycznego bezprawia. Dlaczego? 

Za sprawą 3 funkcjonariuszy Komendy Głównej Policji z prokuratorskim „Postanowieniem o żądaniu wydania rzeczy..”. W sprawie o której w nim wspomniano występuję jako świadek, a jedyny będący w moim posiadaniu plik, który mógł być przedmiotem ewentualnego zainteresowania Policji, znajdował się na pulpicie jednego z moich laptopów. Jak się tam znalazł wyjaśniłem w Prokuraturze. 

Przeszukanie, które mi przeprowadzono było bezzasadne i bezpodstawne, ponieważ nie zaszły okoliczności ze wspomnianego wyżej „Postanowienia”. Wynika z niego jednoznacznie, że czynność przeszukania miała być przeprowadzona tylko w przypadku odmowy wydania przeze mnie materiałów mogących mieć związek ze „sprawą”.

Takie okoliczności nie zaszły. Zaraz po wkroczeniu funkcjonariuszy wskazałem im jeden z moich laptopów na pulpicie którego znajdował się plik mogący być przedmiotem ich zainteresowania.

W trakcie przeszukania zabrano mi również drugi ze znajdujących się w mieszkaniu laptopów. Oprócz tego zabrano mi tablet, wszystkie znajdujące się w mieszkaniu pendriv-y, karty pamięci SIM, dyktafon, dysk zewnętrzny oraz 2 telefony komórkowe.

Wyjątkowo kuriozalne jest zabranie mi dyktafonu. Nie jestem w stanie zrozumieć jakie istotne z punktu widzenia „śledztwa” dokumenty mogłem na nim przechowywać. Również zabranie mi obu telefonów komórkowych, z których jeden był nieużywany od co najmniej 2 lat uważam za kompletnie absurdalny i represyjny w stosunku do mojej osoby. Przecież treści moich rozmów i sms-ów można było uzyskać w inny sposób, np. poprzez bilingi od operatora Orange. Brak telefonów i kontaktów w nich zapisanych skutecznie utrudnił mi normalne codzienne funkcjonowanie i pracę. 

Przeżyłem dwa przeszukania w czasach PRL-u. Muszę z przykrością stwierdzić, że poza tym, że obecnie funkcjonariusze byli grzeczni i kulturalni nie widzę  niestety różnic.

Samo przeszukanie i potraktowanie mnie jako świadka w sprawie w taki sposób spowodowało, że do dnia dzisiejszego jestem w szoku. Tym bardziej, że na zabranych mi przedmiotach, oprócz moim prywatnych materiałów są przede wszystkim artykuły i publikacje  związane z prowadzoną przeze mnie stroną www.krzysztofkopec.pl. Są tam też pliki, dokumenty i inne archiwalia, lata mojej pracy nad historią II RP. Niektóre z nich zostały mi powierzone przez osoby, które zaufały mi, że zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie w trakcie moich prac. Nie mam żadnych gwarancji, że nie dostaną się one w ręce osób postronnych. 

Skutecznie utrudniono mi pracę nad dokończeniem dwóch ważnych tekstów. Pierwszego poświęconego aktywom II RP w Szwajcarii, drugiego o założeniach, przygotowaniach i logistyce Planu 15-letniego. Wiele pomysłów z tego projektu jest aktualnych i współcześnie, choćby koncepcja tzw. „dywidendy” narodowej.

Nie widzę żadnej logiki w postępowaniu Prokuratury. Czyżby prawda o II RP i ekonomicznym „holokauście” Polaków, jaki dokonał się w latach II Wojny Światowej i później tak bardzo komuś przeszkadzała?

Krzysztof Kopeć
 

8 komentarzy “O co tak naprawdę chodziło?

  • Niestety w podobny sposob zalatwiono inne osoby takie jak pan A.D. pan J pan D.B. To sa stare komunistyczne metody powielane z ojca na syna. Nie wiem na co liczy MON jakie kłamstwa mu wcisneli chyba że o wszystkim wie i nie chce sie przyznac do błedu w wyznaczaniu osòb na wysokie stanowiska.

    • Prawda dobre… Naprawdę to powyższe stwierdzenie nie jest moje. Usłyszałem je z ust jednego z działaczy Podziemia Niepodległościowego, syna żołnierza AK, który na którymś tam kolejnym przesłuchaniu na SB w stanie wojennym usłyszał z ust sb-ka, że przez sam fakt urodzenia stał się wrogiem władzy ludowej i musi być od tego czasu pod ścisłą kontrolą, bo przeciwstawia się władzy. Bardzo mi się to spodobało. Hahahaha!!

      • Panie Krzysztofie. Stwierdzenie Pana z SB jest jak najbardziej sensowne. Najprawdopodobniej Pana kolega od urodzenia zużywał ponad normatywną ilość tetrowych pieluch i w ten sposób osłabiał zdolności obronne PRL-u.

    • Tak jak napisali w komentarzach najwięcej bije w układ krakowski. Jeszcze jedno spotkanie i niestety muszę też wystąpić w YouTube ten układ musi peknąć. Dopuki przestępcy będą u władzy będą się bronić a prokuratura jest na usługach rządzących. Wszystko powiem jak było te bydlaków muszą zapłacić za wszeka cene.

  • Aby nie narażać się na zarzut ustawki ze służbami w celu ujawnienia swoich informatorów, proponuje w przyszłości stosować szyfrowanie dysków np. starym dobrym TrueCrypt-em, i stosować sukcesywnie backupy z przechowywaniem dysków w innym miejscu niż zamieszkania. Jak służby coś wezmą to przynajmniej nie odczytają. Jak poproszą o hasło to im podać fałszywe i twierdzić, że „nie wiem” dlaczego nie daje dostępu do danych. A z backupów szybko można sobie odtworzyć.

  • Niestety To nie była żadna Prowokacja. Po prostu prawda jest nie wygodna nawet ……Dla obecnego Rządu bardzo dobrze że nagrałes ten filmik kiedyś pogadamy. Najbardziej trafiłeś na początku jakie to miały być materiały mało wiarygodne że ci komputery zabrali. Książkę napisze i na pewno będziesz tam pozytywną postacią. Ja też nie chce służyć w takim kraju

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *