Jak ratowano polskie skarby kultury w czasie II Wojny Światowej

Skarb ten ukrywano w zamojskiej kolegiacie az do roku 1943. Dopiero wtedy Niemcy wpadli na jego trop i skonfiskowali. Dramatycznie walczyli wierni o pietnastowieczna rzezbe Matki Boskiej Swarzewskiej z powiatu puckiego, uwazana za figure slynaca cudami. We wrzesniu 1937 roku figura koronowana zostala koronami papieskimi i otrzymala tytul Krolowej Polskiego Morza. Przed wybuchem wojny swarzewski proboszcz, ksiadz Wojciech Pronobis, zlecil w tajemnicy rzezbiarzowi prof. Cichoszowi z Pelplina wykonanie w ekspresowym tempie kopii cudownej figury Krolowej Polskiego Morza. Przed wkroczeniem Wehrmachtu ksiadz Pronobis ozdobil falsyfikat pozlacana korona z tektury i umowil sie z zaufanym parafianinem, Leonem Torlinskim z owczesnej Wielkiej Wsi, a dzisiejszego Wladyslawowa, ze oryginalna rzezbe zakopia w jego obejsciu. Historyk koscielny Klemens Ders, ktory po wojnie rozmawial z Leonem Torlinskim, zapisal, ze gdy 8 wrzesnia 1939 roku po porannej mszy proboszcz z Torlinskim mocowali kopie w miejsce oryginalu, do kosciola przypadkowo wszedl bocznymi drzwiami miejscowy organista. Chcac nie chcac, proboszcz opowiedzial mu o wszystkim. Przed oltarzem organista przysiagl zachowac tajemnice. Cudowna figure wraz z wotami wlozono kolejno do dwoch skrzyn, zakopano na podworzu Torlinskiego i zamaskowano darnia.

– Bylo troche inaczej. Do jednej wylozonej papa skrzyni ksiadz wlozyl figure, do drugiej zlote i srebrne wota, najstarsze z XVI wieku – mowi Wladyslaw Torlinski, syn Leona. W sierpniu 1939 roku Wladyslaw, dwudziestodwuletni student stomatologii w Warszawie, przyjechal do rodzinnej Wielkiej Wsi na wakacje. Po poludniu 8 wrzesnia ojciec kazal mu czekac wraz z bratem Antonim obok stodoly w ich obejsciu. Wieczorem ksiadz Pronobis osobiscie przywiozl konnym wozem obie skrzynie. Leon Torlinski wraz z synami przeniesli je na tak zwany Stawek, miejsce obok starej cegielni.

– Byl tam wal ziemi porosniety glogiem i mlodymi debami – mowi Wladyslaw Torlinski. Bracia wkopali sie w wal z boku. W jamie ukryli obie skrzynie. W tym czasie ich ojciec, ksiadz Pronobis i dwaj polscy oficerowie z zalogi Rejonu Umocnionego Hel spisywali w chalupie protokol ukrycia rzezby. Nazajutrz Wladyslaw Torlinski pojechal podwoda na Hel. Jako student stomatologii ochotniczo organizowal wojskowy szpital w pensjonacie Baltyk. Jako obronca Helu po kapitulacji trafil do niewoli, potem Niemcy wypuscili go i w 1941 roku aresztowali. Do konca wojny byl wieziony w Oswiecimiu. W trakcie konfiskaty figury, wkrotce po zajeciu Swarzewa, Niemcy zorientowali sie, ze w rekach maja gipsowa kopie. Gestapo aresztowalo proboszcza Pronobisa, Torlinskiego i organiste. Zaden nie zdradzil tajemnicy. Wine za znikniecie rzezby i pojawienie sie kopii zrzucili na wymyslonych polskich wojskowych, ktorzy rzekomo mieli ukryc Krolowa Polskiego Morza.

Organistę zamęczono w czasie przesluchan, Leona Torlinskiego zas wysiedlono do Generalnego Gubernatorstwa, do Grodziska Mazowieckiego. Niemcy pogodzili sie juz, ze swarzewskiej rzezby nie odszukaja, gdy zupelnie niespodziewanie Torlinski w roku 1942 napisal list do niemieckiego biskupa gdanskiej diecezji Karla Spletta. Proponowal, ze za zgoda biskupa Spletta sklonny jest wyjawic tylko dla wiadomosci niemieckich kaplanow miejsce ukrycia rzezby. Dzis trudno wyjasnic ten dziwny list. Zapewne Torlinski, czlowiek gleboko wierzacy, lekal sie o rzezbe zakopana na glebokosci 3,5 metra w wilgotnej, nadmorskiej ziemi. Byc moze liczyl na chrzescijanska lojalnosc swojego, choc niemieckiego biskupa. Przeliczyl sie. Zamiast odpowiedzi Spletta, w domostwie Torlinskiego w Grodzisku Mazowieckim pojawilo sie gestapo. Przesluchiwano go i torturowano najpierw na warszawskim Pawiaku, potem w Lodzi, w Toruniu, w Gdansku, wreszcie na miejscu, w Nowej Wsi. Gestapo przekopalo obejscie Torlinskiego. Bez skutku, bo kopano do glebokosci dwoch metrow. Skrajnie udreczony torturami Torlinski usluchal w koncu namowy niemieckiego proboszcza Knopa z Wejherowa, czlonka NSDAP, i wskazal miejsce zakopania rzezby.

Tak jak przypuszczal, wilgoc uszkodzila nieco stare drewno. Niemcy wywiezli figure do Berlina na konserwacje. W koncu jednak Matka Boska Swarzewska trafila do parafii niemieckiego proboszcza Knopa. Pod koniec wojny, gdy bylo juz oczywiste, ze Niemcy wojny nie wygraja, parafianie ze Swarzewa przekupili proboszcza Knopa. Za piec gesi i trzydziesci trzy indyki Knop oddal rzezbe proboszczowi swarzewskiemu. Ukryta w Swarzewie, szczesliwie przetrwala czas ciezkich walk w roku 1945.

Niemieccy katolicy darowuja hiszpanskim katolikom rzeczy polskich katolikow

Rozmaity czynili hitlerowcy pozytek z rabowanych dziel. W zamierzeniach przywodcow i ideologow III Rzeszy masowy, wrecz totalny rabunek dziel sztuki przede wszystkim sluzyc mial unicestwieniu polskich elit i destrukcji narodowej tozsamosci. "Na czele wszystkich zwiazanych z tym [z kwestia polska – przyp. W.K.] problemow nalezy postawic uswiadomienie sobie, ze narod polski nie moze juz wiecej w europejskiej wspolnocie narodow nosic miana narodu kulturalnego, jak i to, ze zostanie przekreslona jego egzystencja jako narodu" – glosil w sierpniu 1941 roku "Biuletyn Glownego Urzedu Propagandy Rzeszy". Ukradziona sztuka oficjalnie sluzyc miala rabusiom. Planowano, ze najwybitniejsze ze zrabowanych dziel trafia do Austrii, do Linzu. Hitler, ktory w Linzu spedzil swe gimnazjalne lata, chcial wybudowac tam najwspanialsze muzeum swiata, w ktorym wedle niego powinna znalezc sie takze znakomita wiekszosc dziel zrabowanych w Polsce i opisanych w "Katalogu sztuki zabezpieczonej". Reszta najcenniejszych zarekwirowanych dziel wzbogacic miala po wsze czasy zbiory muzeow i instytucji III Rzeszy.

Takze skarby koscielne trafialy do zbiorow niemieckich. W berlinskim Altes Museum zlozono obrazy trumienne rodu Wejherow, wywiezione z klasztoru wejherowskiego. Pozniej trafily do niemieckiego muzeum w Wejherowie. Muzeum naukowe w Berlinie zdobylo kielich mszalny z Plocka, zas skonfiskowane pierscienie plockich biskupow trafily do sejfow berlinskiej Reichskasse. Koscioly na terenach wlaczonych do III Rzeszy wladze niemieckie spladrowaly nieomal do nagich murow. Nawet niemiecki kardynal Adolf Bertram z Wroclawia w liscie z 14 kwietnia 1941 roku do papieza Piusa XII ubolewal nad grabieza tych swiatyn i prosil o interwencje u niemieckich wladz. Przedmioty uznane przez niemieckich ekspertow za rzeczy posledniejszej wartosci, przede wszystkim uzytkowe srebra, niemieckie wladze sprzedawaly w lombardach.

15 sierpnia 1940 roku wyslano z Poznania do berlinskich lombardow 33 skrzynie sreber koscielnych, zagrabionych w kosciolach ziem wlaczonych do III Rzeszy. W Poznaniu wyprzedawano tamtejszym Niemcom, jako bezwartosciowe dla zbiorow oficjalnych, kolekcje malarstwa polskiego ze zbiorow poznanskiego Muzeum Wielkopolskiego. Nie przepuszczano nawet sztuccom. Generalny Powiernik dla wlaczonego do Rzeszy Warthegau, Kraju Warty, monitowal 17 marca 1941 r. swoich wspolpracownikow: "O ile zdarzaja sie wypadki, ze dostaje Pan [w czasie akcji rabunku dziel sztuki – przyp. W.K.] takze sztucce z innych metali, niz srebro, np. z alpaki, aluminium itp., to i te nalezy dostarczyc do Generalnego Powiernika, gdyz beda potrzebne jako sztucce wymienne.

Stwierdzono mianowicie, ze w majatkach ziemskich itd. sa czesto w uzyciu sztucce srebrne wielkiej wartosci i sa uzywane przez osoby, dla ktorych odpowiedniejsze bylyby sztucce z innych metali". Niesamowity uzytek ze zrabowanych w Polsce i Czechach koscielnych dziel sztuki zrobili Niemcy w roku 1940. Bezposrednio po upadku Francji Hitlerowi bardzo zalezalo na wciagnieciu do wojny Hiszpanii. Chodzilo mu przede wszystkim o bazy morskie dla atlantyckich operacji niemieckich lodzi podwodnych i o wspolny, z armia hiszpanska, atak na brytyjska baze w Gibraltarze. Zdobycie Gibraltaru najpewniej oddaloby w rece Hitlera caly basen Morza Srodziemnego i otworzyloby niemieckim czolgom droge do Indii. Ale generalissimus Franco zwodzil Hitlera. Stawial niemozliwe do spelnienia zadania finansowe, domagal sie tak wielkich dostaw surowcow strategicznych, ze nie wytrzymalaby tego niemiecka gospodarka. Zawsze dodawal tez, ze po wojnie domowej spoleczenstwo hiszpanskie jest znuzone i nieskore do nowej awantury wojennej.

6 komentarzy “Jak ratowano polskie skarby kultury w czasie II Wojny Światowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *