Uratować złoto

Niestety, inne transporty FON nie miały tyle szczęścia. 18 września 1939 roku w Lidzie Sowieci przejęli pociąg z uciekinierami, w którego skład wchodziły również dwa wagony wyładowane m.in. złotymi i srebrnymi depozytami FON. O sprawie tej pisała triumfalnie prasa sowiecka. W dzienniku „Prawda” z 5 października 1939 roku czytamy, że żołnierze Armii Czerwonej „uniemożliwili wywóz złota i kosztowności stanowiących własność chłopów i robotników”.

Japońska pomoc

Najbardziej spektakularną akcję ratowania aktywów II RP przed sowiecką grabieżą przeprowadzono w Wilnie. Po zajęciu miasta władze sowieckie zażądały od Jana Oskwarka-Sierosławskiego, dyrektora Oddziału Wileńskiego Banku Polskiego, wydania ukrytego złota i walut. Był to znaczny majątek: prawie tona kruszcu i ponad 50 kg kosztowności (głównie FON). Gdy dyrektor odmówił, został aresztowany i przewieziony do siedziby prokuratury wojskowej, gdzie zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Według wersji oficjalnej miał popełnić samobójstwo, rzucając się z drugiego piętra na bruk. Mimo intensywnego śledztwa i wielu aresztowań Sowietom nie udało się wpaść na trop skarbu ukrytego na terenie Wileńszczyzny. Został on wywieziony na przełomie 1939 i 1940 roku (w czasie gdy Wileńszczyzna była formalnie częścią Litwy). Kluczową rolę w akcji odegrał wicekonsul japoński w Kownie, Chiune Sugihara. Do zadań powierzonych mu przez rząd japoński należała obserwacja ruchów wojsk sowieckich i niemieckich. Sugihara współpracował też z wywiadem polskim, w ramach szerszej operacji polegającej na wymianie informacji wywiadowczych dotyczących Związku Sowieckiego. W listopadzie 1939 roku z japońskim dyplomatą nawiązali kontakt oficerowie wywiadu polskiego – por. Leszek Daszkiewicz i płk Michał Rybikowski. Wicekonsul zgodził się pomóc przy wywiezieniu z Litwy ukrytych skarbów. Skontaktował płk. Rybikowskiego z Gustavem Adolfem Kyrką, który był następnie jedną z osób zabezpieczających ewakuowane depozyty na terenie Szwecji i współpracował w trakcie ich dalszej podróży do Ameryki Południowej.

Polskie złoto w Afryce

Niestety, w maju 1940 roku, w obliczu klęski wojennej Francji, znowu pojawiła się groźba przejęcia przez Niemców ewakuowanego złota Banku Polskiego. 22 maja 1940 roku rząd polski poprosił Brytyjczyków o pomoc w przewiezieniu skarbu Banku Polskiego do Ameryki. Skrzynie wydobyto ze skarbca w Nevers i przetransportowano do portu Lorient, gdzie 16 czerwca załadowano je na krążownik „Victor Schœlcher”. Transport konwojował tylko jeden Polak, dyrektor Oddziału Warszawskiego Banku Polskiego Stefan Michalski. Okręt miał popłynąć – jak ustalono – do Stanów Zjednoczonych. Najpierw jednak przybił do portu w Casablance, a po kilku dniach wyruszył w dalszą podróż – do Dakaru. Podstępni Francuzi, obawiając się próby przejęcia złota przez marynarkę brytyjską, wysłali je dalej: skrzynie ostatecznie wywieziono 800 km w głąb afrykańskiego lądu i złożono w forcie Kayes (obecnie Republika Mali). Złota wprawdzie nie przejęli Niemcy, znalazło się ono jednak w rękach rządu Vichy, który kolaborował z III Rzeszą, i państwo polskie straciło kontrolę nad skrzyniami.

Dopiero Francuski Komitet Narodowy gen. Charles’a de Gaulle’a w październiku 1941 roku zawarł z rządem gen. Władysława Sikorskiego układ, na mocy którego Francuzi zobowiązali się do zwrotu kruszcu. W styczniu 1944 roku polscy urzędnicy bankowi dotarli do fortu Kayes, gdzie w pilnie strzeżonym budynku administracji kolei przechowywano skarb Banku Polskiego. Skrzynie przewieziono do Dakaru i tam komisyjnie przejęli je Polacy. W trakcie inwentaryzacji pojawiły się rozbieżności (na naszą niekorzyść) na ponad 10 proc. w stosunku do dokumentów przedstawionych przez Polaków. Miały one zostać wyjaśnione później. Niestety, nigdy to nie nastąpiło. Rząd na uchodźstwie zdecydował, żeby skarb Banku Polskiego podzielić na trzy części i rozlokować w Nowym Jorku, Ottawie i Londynie.

Zdeponowanie złota w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii nie zakończyło kłopotów. Pod koniec wojny na ziemiach polskich zaczęły się formować nowe, komunistyczne władze, kontrolowane przez Związek Sowiecki.

W lipcu 1945 roku mocarstwa zachodnie wycofały uznanie dla emigracyjnego rządu RP, a za legalną władzę uznały zdominowany przez komunistów Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej w Warszawie. Rzecz jasna, upomniał się on o depozyty przekazane przez rząd RP na uchodźstwie. W konsekwencji swych decyzji rządy Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Kanady musiały rozpocząć z komunistami rozmowy o zwrocie złota Banku Polskiego.

Nie obyło się bez przeszkód. Brytyjczycy domagali się bowiem m.in. uregulowania zobowiązań polskich wobec Wielkiej Brytanii. Chodziło głównie o spłatę kredytów udzielonych rządowi emigracyjnemu na utrzymanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i innych wydatków na cele cywilne. Czas tym razem działał na korzyść polityków niepodległościowych, którzy podjęli działania zmierzające do zabezpieczenia przynajmniej części aktywów II RP (nie tylko złota), tak aby komunistom nie udało się ich w całości przejąć. W czerwcu 1946 roku TRJN podpisał z rządem brytyjskim porozumienie, na mocy którego umorzono wszystkie zobowiązania rządu RP wobec Wielkiej Brytanii, wyłączając 3 mln funtów szterlingów w złocie na poczet utrzymania polskich uchodźców wojennych. Fundusze te miały pochodzić ze środków Banku Polskiego, zdeponowanych w Londynie. Reszta miała powrócić do Polski lub pozostać w bankach angielskich do dyspozycji rządu w Warszawie.

Z kolei Kanada i Stany Zjednoczone, wycofując swe uznanie dla rządu polskiego w Londynie, zamroziły polskie depozyty i dopiero w 1946 roku oddały je do dyspozycji TRJN, który zresztą pozostawił je w tamtejszych bankach. Szacuje się, że ostatecznie komunistom udało się przejąć około 30 proc. przedwojennych zasobów złota. Szczegółowy rachunek nie jest dziś możliwy, dotychczas bowiem nie przeprowadzono pełnej inwentaryzacji zasobów metali szlachetnych wywiezionych z kraju przed II wojną światową i w jej trakcie. Również pozostawione przez komunistów archiwalia dotyczące przejętego przez nich złota są niekompletne. Brakuje m.in. dokumentów operacji finansowych na przejętym złocie.

W 1952 roku ostatecznie zlikwidowano Bank Polski. Funkcje banku centralnego pełnił już wówczas – utworzony przez komunistów w 1945 roku – Narodowy Bank Polski. Podlegał on ministerstwu skarbu, jednak pieczę nad przedwojennym złotem sprawował Hilary Minc, minister przemysłu i handlu, a później wicepremier odpowiedzialny za politykę gospodarczą. Dość szybko spieniężył on złoto, głównie dokonując za granicą zakupów na potrzeby odbudowującej się gospodarki polskiej. Warto zaznaczyć, że uzyskane w ten sposób środki przeznaczano – zgodnie z dyrektywą Stalina – przede wszystkim na rozbudowę przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego, nie licząc się z potrzebami społeczeństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *